Archiwum bloga

poniedziałek, 6 maja 2019

Sukces Pawła Czapiewskiego z Zamościa! Czyżby rozbłyskała kolejna gwiazda lekkoatletyki?

Dwukrotne miejsce na podium mieszkańca Gminy Karsin w XXXV Chojnickich Biegach Strażackich.


Chojnickie Biegi Strażackie to lekkoatletyczne zawody z tradycjami. Swoimi początkami sięgają 1984 roku. Odbywają się w Chojnicach, na dystansie dziesięciu kilometrów. XXXV edycja biegów odbyła się w sobotę 4 maja na nieco dłuższym niż zazwyczaj dystansie, bo aż na 10,7 km. Ukończyły go 147 osób. Wśród nich reprezentant Gminy Karsin Paweł Czapiewski z Zamościa. W mityngu brał udział po raz pierwszy i od razu zakończył zawody z sukcesami. Zajął 1 miejsce w kategorii męskiej 16-19 lat oraz 3 miejsce w kategorii "Strażak" do lat 35. W klasyfikacji ogólnej uplasował się na 23 miejscu. Ma chłopak żyłkę sportowca! O swoich osiągnięciach, mówi tak: "Uprawianie sportu sprawia mi radość, cieszy mnie. Nieważne czy to trening czy właśnie zawody, lecz uważam, że co jakiś czas dobrze jest sprawdzić swoją kondycję i zmierzyć się z innymi zawodnikami. Takie imprezy to nie tylko sam bieg, to również poznawanie ludzi z pasją. Tworzy się wspaniała atmosfera. Na kolejne zawody nie muszę jechać daleko, bo odbędą się w Czersku. Serdecznie zachęcam wszystkich do wzięcia udziału w 1 Borowiackiej Dyszce, która odbędzie się 18 maja." Paweł rozwijaj swoją pasję. Powodzenia na kolejnych sportowych zmaganiach. Trzymamy kciuki!

1 miejsce Pawła Czapiewskiego na podium. Fot. Bożena Fierek.

3 miejsce Pawła Czapiewskiego na podium. Fot. Bożena Fierek.

Zwycięskie puchary. Fot. Paweł Czapiewski.
Materiały własne/piotrbruski

środa, 1 maja 2019

"Już jest coraz mniej ludzi, którzy pamiętają nietuzinkowych ludzi - moich rodziców." - o Bronisławie i Teodorze Plińskich, ich potomkach rozmawiamy z córką małżeństwa artystów Lillą Gierszewską z Chojnic

Lilla Gierszewska w Muzeum w Kościerzynie. Fot. Archiwum rodziny Gierszewskich.

Teodor Pliński urodził się w 1907 roku. Kiedy dokładnie przyszedł na świat? Gdzie mieścił się jego rodzinny dom?

Mój ojciec urodził się 10 października 1907 r. w Czersku, gdzie mieszkał z rodzicami. Konkretny adres zamieszkania nie jest mi znany. Po śmierci mojego dziadka Józefa Plińskiego, około 1912 roku przeprowadził się z babcią Józefą ojciec do Wiela. Sądzę, że wybór miejscowości na nowe miejsce zamieszkania nie był przypadkowy. Tata miał dużo starszego brata Piotra, który mieszkał w Wielu, w typowej chacie kaszubskiej wraz z swoją rodziną. Teodor zamieszkał z matką w domu czynszowym przy ulicy Górskiej 1. Dom wujka Piotra jak i dom w którym mieszkała babcia z tatą już nie istnieją.


Autorzeźba Teodora Plińskiego. Fot. Archiwum rodziny Gierszewskich.

Kto razem z Teodorem i Pani babcią tworzył wielewskie gniazdo rodziny Plińskich?

Wielewskie gniazdo rodziny Plińskich stworzył już w Czersku Józef Pliński i tam także zmarł. Dziadek miał trzy żony. Ojciec pochodzi od trzeciej żony Józefy i był jedynakiem. Poprzednie żony miały więcej dzieci, dlatego tata miał siostry i braci. Razem z Teodorem na wspomnianej już ulicy Górskiej 1 mieszkała tylko matka Józefa. Pracując dorywczo.

Szkołę Powszechną Teodor Pliński ukończył w Wielu. Studia wyższe w Krakowie na Akademii Sztuk Pięknych. Skąd u Pani taty wzięło się zainteresowanie rzeźbiarstwem?

Po ukończeniu Szkoły Powszechnej w Wielu ojciec był "pastuchem". U gospodarzy pasł krowy i inne bydło. Za wykonaną pracę rodzina ojca dostawała mleko i ziemniaki. Podczas tej pracy scyzorykiem w drewnie rzeźbił ludzi i zwierzęta. To dostrzegli ludzie i wielebny ksiądz pleban. Ks. Józef Wrycza sponsorował Teodorowi kształcenie się w Szkole Zdobniczej w Poznaniu. Podczas wakacji Teodor wykonywał prace powierzone przez księdza m.in. malowanie ławek w nowym kościele oraz "cyferblatów" na zegarze kościoła. Za wykonywaną pracę ks. Wrycza wysyłał ojcu drobne datki na utrzymanie i naukę. Po skończeniu szkoły w Poznaniu, Teodor już za swoje pieniądze, zaczął studia w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie na kierunku rzeźba.


Teodor Pliński oraz jego rzeźbiarskie dzieło figura Jezusa Chrystusa. Fot. Archiwum rodziny Gierszewskich.

Teodor Pliński wykazywał swoje zamiłowanie do teatru i muzyki. W latach dwudziestolecia międzywojennego był aktorem amatorskiego Teatru Kaszubskiego oraz klubu muzycznego "Arion" w Wielu. Czym jeszcze interesował się Pan Teodor?

Ojciec miał wszechstronne zainteresowania. Aktor, muzyk, fotografika. Na użytek ludzi i dla siebie. Stąd pozostało dużo z życia ojca w fotografii.

Kiedy Teodor po raz pierwszy spotkał swoją przyszłą żonę a Pani matkę Bronisławę z Wryczów? W jakich okolicznościach? Kiedy rodzice zawarli związek małżeński?

Mama Bronisława po raz pierwszy spotkała się z ojcem na wycieczce w Skansenie w Wdzydzach Kiszewskich. Mama i tata studiowali w Krakowie. Później spotkali się w Wielu. Prawdopodobnie na plebani u ks. Józefa Wryczy. Podczas wakacji mama przebywała u proboszcza w Wielu haftując nowe szaty liturgiczne. Rodzice związek małżeński zawarli po 7 letnim narzeczeństwie. 27 listopada 1940 roku w Wygodzie.


Bronisława i Teodor Plińscy. Fot. Archiwum rodziny Gierszewskich.

Dlaczego rodzice wzięli ślub w Wygodzie Łączyńskiej a nie w rodzinnym Wielu Teodora czy Stężycy Pani mamy?

W czasie wojny nazwisko Wrycza wzbudzało zainteresowanie okupanta niemieckiego. 
Ks. Józef Wrycza ukrywał się. W Wygodzie Łączyńskiej proboszczował zaprzyjaźniony ksiądz i można było wziąć cichy ślub.

Czy Pani Bronisława była spokrewniona z ks. płk Józefem Wryczą, proboszczem w Wielu w latach 1924-1948?

Matka była kuzynką ks. Wryczy. Ojciec Bronisławy i ojciec proboszcza z Wiela byli braćmi. Mój dziadek Piotr Wrycza był młodszy od ojca księdza Józefa - Franciszka. Dziadek Piotr miał dwie żony. Mama pochodzi od pierwszej żony. Razem z nią w domu rodzinnym było dwanaścioro dzieci z obu małżeństw. Pierwsza żona zmarła krótko po urodzeniu szóstego dziecka. Piotr Wrycza był kowalem. W Stężycy wybudował wielki, murowany dom, który stoi do dzisiaj. Franciszek Wrycza był z zawodu piekarzem. Miał własną piekarnię w Zblewie oraz kilkoro dzieci m.in. Józefa - księdza legendę.

Po założeniu rodziny Teodor mieszkał nadal w Wielu. Jak wyglądał dom założony przez Teodora Plińskiego? Ilu potomstwa doczekali się Państwo Plińscy?

Po założeniu rodziny Bronisława i Teodor Plińscy zamieszkali w Wielu na ulicy Górskiej 1 wraz z matką Teodorą, Józefą. W skromnym mieszkaniu na poddaszu. W tym czasie trwała II Wojna Światowa. W 1941 r. urodziła się Ewa, która zmarła po trzech dniach od narodzin. W 1943  r. urodziły się bliźniaczki - ja Lilla i Irena, mieszkająca obecnie w Kościerzynie. W 1946 roku urodził się syn Edward, który już nie żyje.


Bronisława z Wryczów Plińska z córkami bliźniaczkami Lillą i Ireną. Fot. Archiwum rodziny Gierszewskich.

Tata Teodor Pliński artysta rzeźbiarz. Mama Bronisława hafciarka i propagatorka haftu. Lilla Gierszewska, ich córka również haftuje i maluje. Rodzice od dziecka próbowali u Pani zaszczepić zamiłowanie do sztuki?

Haftowałam na swój użytek pod okiem mamy Bronisławy. Będąc na emeryturze zajęłam się malowaniem na szkle i drewnie. Wszystkie dzieci - Lilla, Irena i Edward mają po rodzicach w genach zdolności artystyczne ale nie posiadamy typowego artystycznego wykształcenia. Każdy z nas skończył szkoły. Ja byłam nauczycielką wychowania przedszkolnego. Maluję i haftuję. Irena natomiast jest księgową. Również interesuje się haftem. Edward był technikiem elektrykiem. Pięknie rzeźbił. Zamiłowanie do sztuki nabyliśmy mieszkając w Wielu, gdzie w skromnym mieszkaniu wszystko było wykonane rękoma naszych rodziców. Malowane meble, rzeźby i hafty. Poznaliśmy w domu jak wyglądają wzory haftu kaszubskiego oraz malarstwo regionalne. 

Czy Pani dzieci i wnuki to ludzie posiadający jak Pani i rodzice artystyczną duszę?

Moje dzieci (Robert, Marcin, Dawid) mają wykształcenie techniczno - elektroniczne. Poszli w ślady ojca Zygmunta. Jeden z wnuków, 8 letni Tymoteusz wykazuje zdolności artystyczne. Mieszka blisko mnie i męża, podpatruje moje malowanie. Chętnie sam rysuję i maluję.

Najbardziej znanym dziełem Teodora Plińskiego w Gminie Karsin jest ambona w kształcie łodzi na Kalwarii w Wielu. Czy tata był również autorem pomysłu na jej wykonanie?

Ojciec Teodor był autorem i wykonawcą słynnej łodzi - ambony u podnóża Kalwarii. Jest ona jego osobistym votum wdzięczności za przeżytą wojnę. Powstała w 1946 r. W jej wykonaniu pomagał ojcu krewny o nazwisku Peszke z Chojnic.


Ambona w kształcie łodzi. Stan z dnia 29.09.2017 r. Fot. W sercu Kaszub

Proszę w kilku słowach przypomnieć Czytelnikom bloga jakie inne rzeźby wykonał Teodor Pliński?

Osobiście pamiętam o pomnikach na zamówienie w Borsku, Wielu, Przydole, Zblewie oraz na cmentarzach w Wielu i Chojnicach. Teodor Pliński jest także wykonawcą ołtarzy i wystroju kościołów m.in. w Zapceniu, Odrach i Dębkach. 

Pomnik Najświętszego Serca Pana Jezusa w Borsku i jego wykonawca. Fot. Archiwum rodziny Gierszewskich.

Pomnik Jezusa w Borsku. Stan na dzień 30.04.2019 r. Fot. W sercu Kaszub.

Projekt grobowca pomordowanych w czasie wojny rodzin Czapiewskich, Zabrockich oraz Marcelego Orlikowskiego
 z Przytarni. Fot. Archiwum rodziny Gierszewskich.

Grobowiec dzisiaj. Stan na 30.04.2019 r. Fot. W sercu Kaszub
Rzeźba Chrystusa z Barankiem autorstwa Teodora. Stan na dzień 30.04.2019 r. Fot. W sercu Kaszub.

Bronisława i Teodor Plińscy w trakcie wykonywania pomnika Chrystusa z Barankiem na grobie Szylickich.
Cmentarz w Wielu. Fot. Archiwum rodziny Gierszewskich.


Odrestaurowana figura Jezusa na globie w Wielu Przydole. Stan na dzień 30.04.2019 r. Fot. W sercu Kaszub

Pomnik Jezusa w Zblewie autorstwa Teodora Plińskiego. Fot. Archiwum rodziny Gierszewskich.

Czy towarzyszyła Pani ojcu w trakcie prac rzeźbiarskich?

Jako 6-7 letnie dziecko pamiętam jazdę na rowerze z ojcem do Zapcenia. Tam w kościele stojąc na wysokich rusztowaniach rzeźbił tata ołtarz główny i boczne. Nieopodal Wiela - w Przydole też pamiętam rzeźbienie figury Jezusa Chrystusa stojącej na kuli ziemskiej i wskazującej bezpieczną drogę. Miałam z siostrą osiem lat, a brat pięć lat w chwili kiedy nastąpiła śmierć ojca.


Ołtarz główny kościoła w Zapceniu. Fot. Danuta Gliszczyńska.

Ołtarz główny kościoła w Zapceniu z bliska. Fot. Danuta Gliszczyńska.

Chrystus Król z ołtarza głównego kościoła w Zapceniu. Fot. Danuta Gliszczyńska.

Anioły z koroną z kościoła w Zapceniu.
Fot. Danuta Gliszczyńska.

Ołtarz Matki Bożej w kościele w Zapceniu.
 Fot. Danuta Gliszczyńska


Płaskorzeźby w kratkach przy prezbiterium kościoła w Zapceniu. Fot. Danuta Gliszczyńska

Ambona w kościele w Zapceniu. Fot. Danuta Gliszczyńska.


Teodor Pliński umiera w wieku niespełna 44 lat. Czy Pani ojciec chorował czy była to śmierć nagła?


Tata przez dziesięć lat chorował na wrzody dwunastnicy. Był przygotowywany do operacji w Gdyni, ale stchórzył i nie poddał się operacji. Jeszcze zdążył leczyć się w sanatorium w Krynicy. Wiosną 1 kwietnia 1951 roku nastąpiły pęknięcia wrzodów. Pojawiła się ogólna gangrena. Już wtedy lekarz (dr Józef Bruski) nie dawał szansy na wyleczenie. Ojciec zostawił morfinę i 2 kwietnia o godzinie 9 rano zmarł. Bardzo przeżyliśmy śmierć naszego ojca. Każdy szczegół do dzisiaj pamiętam. Już nie było perspektywy wykształcenia nas dzieci Teodora w jemu podobnych zawodach. Matka Bronisława wychowała nas sama.

Grób Bronisławy i Teodora Plińskich. Stan na 30.04.2019 r. Fot. W sercu Kaszub.

Pewne jest to, że była to śmierć za szybka. Czy Pani tata tworzył w tym czasie rzeźby, których nie ukończył z powodu przedwczesnej śmierci?

Zmarł szybko i nagle. Zamówienia zostały odwołane. Przed śmiercią wykonywał na zamówienie 14 stacji Męki Pańskiej dla kościoła w Dębkach. Stacje były wykonane jako płaskorzeźby w drewnie. Matka na pamiątkę zatrzymała jedną z nich (Ukrzyżowanie), którą w spadku otrzymała siostra Irena.

Już 3 maja o godzinie 15 uroczystość poświęcenia obelisku ku pamięci Pani rodziców. Czy według Pani rodzice są bardzo znanym małżeństwem artystów w regionie i w Polsce?

Rodzice zostaną upamiętnieni tablicą przy pomniku św. Józefa, w pobliżu wielewskiego Domu Kultury. Warto podkreślić, że autorem pomnika św. Józefa był właśnie tata Teodor. Dużą wiedzę o moich rodzicach posiada prof. Józef Borzyszkowski. Już jest coraz mniej ludzi, którzy pamiętają nietuzinkowych ludzi - moich rodziców. Matka żyła długo. Zmarła w wieku 97 lat. Oboje są pochowani w Wielu. 


Pamiątkowy obelisk gotowy do odsłonięcia 3 maja 2019 roku. Fot. W sercu Kaszub

Materiały własne/ piotrbruski





niedziela, 14 kwietnia 2019

Nikodem i Piotr Jarząbkowie oraz Adrian Szyca laureatami Otwartych Mistrzostw Województwa Pomorskiego w Karate Tradycyjnym

Wczoraj w Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku odbyły się Otwarte Mistrzostwa Województwa Pomorskiego w Karate Tradycyjnym. W rozgrywkach udział wzięło pięć osób KKK - Do Seiunchin sekcji karate z Karsina. Trzech z nich znalazło się na podium. Nikodem Jarząbek zajął I miejsce, Piotr Jarząbek i Adrian Szyca II miejsce w swoich kategoriach wiekowych i reprezentowanych przez nich konkurencjach. Gratulujemy sukcesów!

Archiwum prywatne Aliny Krut Jarząbek
Archiwum prywatne Aliny Krut Jarząbek
Archiwum prywatne Aliny Krut Jarząbek
Archiwum prywatne Aliny Krut Jarząbek
Archiwum prywatne Aliny Krut Jarząbek
Archiwum prywatne Aliny Krut Jarząbek
Archiwum prywatne Aliny Krut Jarząbek
Archiwum prywatne Aliny Krut Jarząbek
Archiwum prywatne Aliny Krut Jarząbek
Archiwum prywatne Aliny Krut Jarząbek
Archiwum prywatne Aliny Krut Jarząbek
Archiwum prywatne Aliny Krut Jarząbek
Materiały własne/ piotrbruski