Archiwum bloga

wtorek, 28 marca 2017

Ekstremalna Droga Krzyżowa - "IDĘ I NIC MNIE PRZED TYM NIE POWSTRZYMA!"

W sercu Kaszub: Ekstremalna Droga Krzyżowa po raz pierwszy odbyła się w Diecezji Pelplińskiej rok temu. W tym roku jej druga edycja. Jest to wasz pierwszy czy drugi udział w EDK?

Weronika Narloch z Borska: To będzie mój drugi udział w EDK.

Paulina Puckowska z Karsina: Jest to mój pierwszy udział w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej.

W sercu Kaszub: Ekstremalna Droga Krzyżowa to dwie trasy: św. Antoniego o dystansie 28 km oraz św. Franciszka z Asyżu 41 km. Którą trasę wybraliście dla siebie?

Weronika Narloch z Borska: Wybrałam dłuższą trasę św. Franciszka z Asyżu (z resztą już po raz drugi).

Paulina Puckowska z Karsina: Z racji tego, że pierwszy raz biorę udział w EDK wybrałam trasę św. Antoniego - 28 km. Uważam, że nie jest to krótki dystans, a na początek będzie w sam raz. Kto wie, może za rok zdecyduję się na dłuższą trasę.

W sercu Kaszub: Duży procent uczestników to ludzie młodzi tacy jak wy. Nie warto żyć normalnie? EDK odbywa się z piątku na sobotę. To początek weekendu. Nie warto pójść na dyskotekę czy domówkę? Warto żyć ekstremalnie? Wiecie przecież doskonale, że to droga nocą w zmiennych warunkach pogodowych i w kompletnej ciszy.

Weronika Narloch z Borska: Jako dosyć gorliwa katoliczka nie uczestniczę w poście w żadnych imprezach, więc dyskoteki i domówki u mnie odpadają. Moje uczestnictwo w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej wynika trochę z mojej osobowości.Uwielbiam wyzwania, nowe rzeczy, gdy coś się dzieje. Nie potrafię usiedzieć w domu dłużej niż kilka dni, po prostu nic nie robiąc. EDK jest więc dla mnie idealne. Mogę wyjść z domu, sprawdzić swoje możliwości, zrobić coś ekstra oraz oczywiście poświęcić swój czas dla Jezusa. Jest to dla mnie bardzo ważne. EDK jest też okazją do różnego rodzaju przemyśleń itp. Przez całą noc ma się na to bardzo dużo czasu.

Paulina Puckowska z Karsina: Uważam, że EDK to dużo lepszy plan na piątkowy wieczór oraz noc z 31 marca na 1 kwietnia niż dyskoteka czy domówka. Jest to niesamowite doświadczenie, a przede wszystkim wyzwanie, z którym chcę się zmierzyć. Żyć ekstremalnie - brzmi super, prawda? Ekstremalne warunki, coś wspaniałego, trzeba zmierzać się z przeszkodami. Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że może być ciężko. Czasami nawet bardzo. Nogi mogą odmawiać posłuszeństwa, ale trzeba dążyć do wyznaczonych sobie celów, mimo różnych przeciwności. To jest Droga Krzyżowa, nie może być łatwo. Cisza pozwala na przemyślenia i skupienie.

W sercu Kaszub: Czy podjęcie się wyzwania jakim jest EDK to wasza indywidualna inicjatywa czy musiał wystąpić jakiś czynnik mobilizujący?

Weronika Narloch z Borska: Była to tylko moja decyzja. W zeszłym roku usłyszałam o tej inicjatywie i od razu w mojej głowie zrodził się plan uczestnictwa. Tegorocznej EDK wprost nie mogę się już doczekać. O tym, że wezmę w niej udział byłam właściwie zaraz po zakończeniu tej zeszłorocznej.

Paulina Puckowska z Karsina: Udział w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej to moja własna inicjatywa. Gdy tylko przeczytałam w gazecie o EDK w mojej głowie pojawiło się tylko jedno zdanie: "IDĘ I NIC MNIE PRZED TYM NIE POWSTRZYMA!".

W sercu Kaszub: Jak odbierają wasze uczestnictwo w EDK osoby w podobnym wieku?

Weronika Narloch z Borska: Bardzo dobrze. Wielu z moich znajomych idzie wraz ze mną lub w innej grupie przyjaciół. Nie spotkałam się jeszcze ze złym odbiorem mojego uczestnictwa w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej. Jest wręcz przeciwnie. Znajomi są pełni podziwu, niektórzy nawet także wyrażają chęć uczestnictwa.

Paulina Puckowska z Karsina: Moi znajomi podziwiają mój udział w EDK. Są tacy, którzy również idą jak i tacy, którzy chcieliby iść ale wiedzą, że nie dadzą rady. Mam ich wsparcie.

W sercu Kaszub: Jak wyglądają wasze przygotowania do EDK?

Weronika Narloch z Borska: W zeszłym roku trochę się stresowałam, ponieważ nie wiedziałam co ze sobą zabrać.W tym roku tym aspektem nie przejmuje się wcale i jedyne moje zmartwienie to jakie ubrać buty, żeby nie nabawić się pęcherzy i odcisków. W tym roku, podobnie jak w zeszłym, planuje wolny piątek, by móc odrobinę odpocząć jeszcze przed drogą. Pewnie będzie to szybszy powrót do domu ze szkoły i drzemka a potem już tylko plecak na plecy i w drogę!

Paulina Puckowska z Karsina: Nie przygotowuję się jakoś szczególnie do Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, z tego względu, że teraz już mi pewnie to za dużo nie da. Na swoją kondycję nie narzekam. W miarę możliwości staram się jeździć jak najczęściej rowerem czy robić sobie spacery. Raczej jestem w ciągłym ruchu, jednak sportowiec ze mnie żaden. Mam nadzieję, że dam radę.

https://www.facebook.com/DZIEMIANY.EDK/photos/a.865527183564206.1073741828.865488050234786/1192469357536652/?type=3&theater




piątek, 24 marca 2017

"Ekstremalna Droga Krzyżowa, czyli wyzwanie 
młodym nie straszne"

W sercu Kaszub: Ekstremalna Droga Krzyżowa po raz pierwszy odbyła się w Diecezji Pelplińskiej rok temu. W tym roku jej druga edycja. Jest to wasz pierwszy czy drugi udział w EDK?

Anna Trzcińska z Karsina: Jest to mój pierwszy udział w EDK.

Mateusz Janikowski z Wiela: Jest to mój drugi raz.

W sercu Kaszub: Ekstremalna Droga Krzyżowa to dwie trasy: św. Antoniego o dystansie 28 km oraz św. Franciszka z Asyżu 41 km. Którą trasę wybraliście dla siebie?

Anna Trzcińska z Karsina: Wybrałam krótszą trasę św. Antoniego, ponieważ nie wiem czy dałabym radę przejść 41 km.

Mateusz Janikowski z Wiela: Wybrałem trasę św. Franciszka, ponieważ chce mierzyć wysoko i nie bać się nowych wyzwań, a jeżeli podczas EDK modli się w szczególnej intencji bardzo dla siebie ważnej to kilometry nie istnieją.

W sercu Kaszub: Duży procent uczestników to ludzie młodzi tacy jak wy. Nie warto żyć normalnie? EDK odbywa się z piątku na sobotę. To początek weekendu. Nie warto pójść na dyskotekę czy domówkę? Warto żyć ekstremalnie? Wiecie przecież doskonale, że to droga nocą w zmiennych warunkach pogodowych i w kompletnej ciszy.

Anna Trzcińska z Karsina: Uważam, że Ekstremalna Droga Krzyżowa jest pewnym wyzwaniem. Każdy z uczestników musi zmierzyć się z własnymi słabościami, świadomie pozbawiając się poczucia bezpieczeństwa. Jest to wyjście ekstremalne, a więc wykracza się poza to, co znamy. W ten sposób poznajemy siebie oraz możemy przeżyć Drogę Krzyżową w inny sposób niż zazwyczaj.

Mateusz Janikowski z Wiela: Ja osobiście nie mam z tym problemu, bo nie chodzę na dyskoteki czy domówki. Myślę, że dla wierzących i tych którzy mają jakieś wątpliwości co do wiary, nawet jeśli mają zajęcie w tą noc to nie będzie problemem aby pogłębić swoją wiarę lub aby ją odnaleźć. EDK to wspaniała okazja do jej pogłębienia lub odnalezienia na nowo. Co do warunków pogodowych to Bóg nad nami czuwa i nie pozwoli na złe warunki pogodowe a nawet jeśli to na pewno nikt nie ucierpi. Odbywanie Ekstremalnej Drogi Krzyżowej w ciszy nie jest żadnym problemem. Jeśli ma się konkretną intencję to pragnie się aby się ona spełniła a do tego jest potrzebne dobre przeżycie EDK. Duża ilość kilometrów sprawia, że człowiek zwyczajnie po ludzku nie chce mówić, ponieważ nie chce tracić sił, które może włożyć w wędrówkę.

W sercu Kaszub: Czy podjęcie się wyzwania jakim jest EDK to wasza indywidualna inicjatywa czy musiał wystąpić jakiś czynnik mobilizujący?

Anna Trzcińska z Karsina: Jest to moja indywidualna decyzja, którą podjęłam spontanicznie, bez większego zastanowienia.

Mateusz Janikowski z Wiela: Myślę, że najbardziej zmobilizowali mnie do tego koledzy i przyjaciele, którzy zebrali się w zwartą grupę i aż szkoda było odmówić takiemu wyzwaniu jakim jest EDK. Ponadto mam swoją intencję, która jest dodatkowym bodźcem aby uczestniczyć w drodze.

W sercu Kaszub: Jak odbierają wasze uczestnictwo w EDK osoby w podobnym wieku?

Anna Trzcińska z Karsina: Nie rozmawiałam na ten temat z znajomymi, chociaż myślę, że część osób może uważać to za niepotrzebną inicjatywę, a druga część osób sama chciałaby wziąć udział, ale boi się wyzwania.

Mateusz Janikowski z Wiela: Słyszałem różne zdania. Niektórzy uważają, że to głupie. Czasami wręcz osoby śmiały się z mojego pójścia na EDK. Inni wręcz przeciwnie podziwiają moją decyzję i to, że dałem radę pokonać trasę w tamtym roku.

W sercu Kaszub: Jak wyglądają wasze przygotowania do EDK?

Anna Trzcińska z Karsina: Zapoznałam się z trasą św. Antoniego, przeczytałam regulamin oraz informacje na oficjalnej stronie internetowej.

Mateusz Janikowski z Wiela: Z racji tego, że lubię się przygotowywać na ostatni moment to moje przygotowania nie są do końca przemyślane. Np. w zeszłym roku chciałem iść w jeansach. Jedyne co mogę powiedzieć na pewno trzeba się ubrać ciepło, bo pomimo iż może i wieczorem jest ciepło to są momenty w których temperatura jest bliska zeru. Trzeba wziąć dużo jedzenia i picia, ponieważ przy tak dużym wysiłku jest nam potrzebne dużo energii. Najważniejszym jednak atrybutem jest krzyż. Pomaga w pełni przeżyć EDK.

https://www.facebook.com/DZIEMIANY.EDK/?fref=ts

poniedziałek, 6 marca 2017

Relacja foto z konferencji dla ZULi w Borsku

Czwartego marca na lotnisku w Borsku  odbyło się niecodzienne wydarzenie. Konferencja dla ZULi, czyli spotkanie właścicieli firm i leśnych profesjonalistów. Znalazło się na niej również wiele osób zainteresowanych postępem jaki można obserwować w dziale leśnym. Nowoczesne maszyny i narzędzia zrobiły wrażenie na niejednym miłośniku lasów, a sprzęt z pewnością znajdzie swoje zastosowanie u osób zawodowo związanych z działalnością w tym zakresie. 

Obok wystawy sprzętu leśnego można było również zaobserowować największe maszyny podczas pracy.
Kania Wałcz, Kompania Leśna, Kopa-Kamiński, Makita, Nadleśnictwo Kościerzyna, Nord Import-Eksport, Oleje Klimowicz, Oregon, OTL Jarocin, Oxytree, Polska Leśna Izba Gospodarcza, Profesjonalne Maszyny Leśne, Raiffeisen-Leasing, Sales Production Consulting, Saltus Serwis, Swimer, SLP Krtiny, Tex-Star, Utech, VMD Polska, Zremb Poland, ZUL Alicja Stryszyk, ADW, Agro-Las, Arcon Polska, BSL Truck, Cemarol, Eurogate, FIRMYLESNE.pl, Forex Polska, ForTech Serwis, Fuchs Oil, GAZETA LEŚNA, Getin Leasing, Gmina Karsin, Husqvarna, Hydrobor, Hydrofast, Hylmet, JMK, Junkkari - to większość firm, które były obecne na tym zjeździe.

Zainteresowaniem cieszyły się zawody operatorów Skiderów. Jak pisze gazetalesna.pl
Wzięło w nich udział kilkunastu operatorów w tym jedna kobieta. Warunkiem uczestnictwa było posiadanie prawa jazdy kategorii min. B albo T. Wszyscy w napięciu obserwowali zmagania w konkurencji polegającej na przesunięciu wałka w wyznaczone miejsce. Precyzyjnie i szybko operowano  maszynami marki LKT i Irum. Wszystko odbywało się zgodnie z zasadami BHP. Pierwsze miejsce zajął Radosław Przybycień, który wykonał operatorskie zadanie w 1,27 s. bez punktów karnych. Drugie miejsce przypadło Mikołajowi Kuczerepie, trzecie Sławomirowi Nowakowi. Zwycięzcom wręczono dyplomy i atrakcyjne nagrody, ufundowane przez współorganizatorów zawodów, firmy Kopa-Kamiński Maszyny Leśne (dilera marki Irum) oraz ZUL Stryszyk (dilera marki LKT). Oprócz głównych nagród wręczono także upominki ufundowane przez firmy: Makita, Raiffeisen Leasing, RDLP w Gdańsku, Oleje Klimowicz.."

Wspomniana gazeta była organizatorem tego wydarzenia, a patronat medialny objął portal firmylesne.pl, który tę konferencję uznał za rekordową. Udział w niej wzięło ponad tysiąc osób co jest w historii tego cyklicznego wydarzenia największą liczbą zainteresowanych. Honorowym patronem tego spotkania był dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku, Pan Adam Kwiatkowski. Tę fukcję objął również Pan Mariusz Rakowski, prezydent Polskiej Leśnej Izby Gospodarczej. 

Cieszymy się, że spotkanie odbyło się właśnie na terenie Gminy Karsin. Śmiemy twierdzić, że to właśnie to wyjątkowe miejsce oraz zainteresowanie pobliskich mieszkańców tematyką leśną sprawiło, że konferencja cieszyła się tak dużą popularnością. W końcu w Górkach, Wielu i Karsinie funkcjonują duże zakłady, których działalność jest związana z obróbką drewna. 

Tekst: Natalia Miloch
Zdjęcia: Piotr Bruski