Archiwum bloga

środa, 12 sierpnia 2015

Kaszubsko-kociewsko-podkarpaccy Gawędziarze w Wielu

XXXVIII Turniej Gawędziarzy Ludowych Kaszub i Kociewia przeszedł do historii. 8 i 9 sierpnia Wiele w Gminie Karsin gościło 29 gawędziarzy  reprezentujących kulturę Kaszub i Kociewia oraz Rzeszowszczyzny. Godesze występowali w trzech kategoriach: o nagrodę główną im. Hieronima Derdowskiego (prezentacja gawęd autorskich i niepublikowanych), o nagrodę im. Józefa Bruskiego (utwory publikowane) oraz o nagrodę im. Wincentego Rogali dla uczestników spoza Kaszub i Kociewia. Organizatorem imprezy od pierwszej jej edycji (1978r. przyp. red) jest Dom Kultury w Wielu. W tym roku po raz pierwszy Turniej Gawędziarzy Kaszub i Kociewia został zorganizowany przez nową Dyrektor Justynę Piekarską oraz pracowników Domu Kultury w Wielu. Jak powiedziała nam Pani Justyna: Organizacja Turnieju była niewątpliwie dużym wyzwaniem. Turniej odbywał się już po raz XXXVIII, posiadał zatem bardzo bogatą tradycję, którą należy traktować z wielkim szacunkiem. Dużo czasu pochłonęły kwestie organizacyjne związane z zaproszeniem gawędziarzy na konkurs, noclegami, wyżywieniem i samą organizacją przesłuchań oraz koncertu laureatów. Konkurs odbył się w bardzo przyjaznej atmosferze, zaś poziom prezentowanych gawęd był bardzo wysoki. Ich poziom artystyczny oceniało jury w składzie: Felicja Baska Borzyszkowska, Bożena Ugowska oraz Grzegorz Schramke. Jak czytamy w protokole z posiedzenia komisji konkursowej XXXVIII Turnieju Gawędziarzy Ludowych Kaszub i Kociewia jury podkreśliło: "wysoki i wyrównany poziom prezentacji wśród laureatów. Wartości artystycznych przeżyć zostały wzbogacone również treściami ukazującymi indywidualne przeżycia "godeszów" oraz dawne tradycje i obyczaje Kaszub i Kociewia, a także ludowe podania i legendy. Zapytaliśmy Pana Grzegorza Schramke członka jury oto czym powinien charakteryzować się dobry gawędziarz. Otóż dobry gawędziarz to według mnie ktoś, kto potrafi tak opowiadać, że wciąga słuchacza w świat swojej opowieści i niejako zaczarowuje go swoim mówieniem w taki sposób, iż ten siedzi zasłuchany i w zależności od rodzaju gawędy - śmieje się, uśmiecha (np. z pobłażliwością dla naiwności bohatera opowieści), czuje smutek lub nawet gniew. Żeby taki efekt u słuchacza osiągnąć, gawędziarz musi umieć swobodnie, składnie i oczywiście zajmująco opowiadać. Musi potrafić wesprzeć gawędę umiejętną grą ciałem - gestem, mimiką, a także w razie potrzeby odpowiednio modulować głos, na chwilę zmieniając się w dziecko bądź starą kobietę. To cechy tegorocznych laureatów, którymi zostali:

Nagroda im. Wincentego Rogali

I - Stefania Buda
II - Łucja Czudec
III - Rafał Baran
Wyróżnienia: - Marcelina Sajdek, 
                       - Mateusz Iżyński

Nagroda im. Józefa Bruskiego

I - Genowefa Czech,
II - Janusz Pryczkowski
III - Karolina Keller
Wyróżnienia: - Klaudia Zielińska
                       - Magdalena Buniek

Nagroda im. Hieronima Derdowskiego

Nagroda Główna - Józef Roszman
I - Karolina Keler
II - Genowefa Czech
III - Edmund Lewańczyk, Andżelika Kamińska
Wyróżnienia: - Kazimierz Budziński
                       - Eugenia Laska
                       - Krystyna Engler
                       - Krystyna Kamińska
Specjalną nagrodę Puchar Pomorskiej Rady LZS w Gdańsku uzyskała najmłodsza uczestniczka Turnieju Gawędziarzy Kaszub i Kociewia - Andżelika Kamińska z Pinczyna. Przypomnijmy Turniej Gawędziarzy Ludowych Kaszub i Kociewia jest imprezą dwudniową. Niedzielny finał poprzedzony jest zawsze sobotnimi przesłuchaniami oraz już tradycyjnie Mszą w kościele pw. św. Mikołaja w Wielu oraz złożeniem wiązanek kwiatów pod pomnikami Hieronima Derdowskiego, Wincentego Rogali oraz pod obeliskiem Józefa Bruskiego. Niedzielnego popołudnia 9 sierpnia nawiedzono też cmentarz na którym spoczywa pierwszy Dyrektor Domu Kultury w Wielu niezapomniany Pan Józef Brzeziński a zarazem pierwszy organizator konkursu. Konkurs w tym roku finansowo wsparli: Urząd Gminy w Karsinie, Zarząd Główny Zrzeszenia Kaszubsko Pomorskiego w Gdańsku, Lokalna Grupa Działania "Stolem" w Lipuszu oraz "Fungopol" - Bankiewicz, Skórczewski z Kinic koło Brus. W niedzielę odbył się także jako impreza towarzysząca Turniej Gry w Baśkę w ramach Pucharu Pomorza, którego organizatorem była Federacja Kaszebe Baszka - Les. Swoim patronatem honorowym turniej objęli: Kazimierz Plocke - Poseł RP, Roman Brunke - Wójt Gminy Karsin, Justyna Piekarska - Dyrektor Domu Kultury Wiele oraz Henryk Radtke - Wiceprezes Federacji Kaszebe Baszka - Les. Mnóstwo kaszubskich atrakcji. Spotkanie z rodną mową. Uczciwa kaszubska rywalizacja. Tylko w Wielu podczas Turnieju Gawędziarzy Kaszub i Kociewia. /PB/



Wywiad z Panem Januszem Pryczkowskim – II nagroda w kategorii Józefa Bruskiego

PB: Jest mi niezmiernie miło, że mogę gościć na łamach prowadzonego przeze mnie bloga laureata nagrody im. Józefa Bruskiego mojego wujka. Witam Panie Januszu pośród nas.

Janusz Pryczkowski: Witam również bardzo serdecznie.

PB: Pochodzi Pan z Kaszub. Jaką część regionu Pan zamieszkuje?

Janusz Pryczkowski: Pochodzę z okolic Sianowa, czyli ze stolicy Kaszub, albowiem znajduje się tam Matka Boska Sianowska Królowa Kaszub. A gdzie Królowa, tam stolica.

PB: Skąd u Pana wzięło się zainteresowanie kaszubską gawędą? Czy ktoś w Pana rodzinie także gwarzy lub kiedyś gwarzył?

Janusz Pryczkowski: Muszę zaznaczyć, że moja rodzina ma bardzo humorystyczne podejście do świata. Często się śmiejemy, śpiewamy, a ja przygrywam na akordeonie. Często też gwarzyłem na różnych spotkaniach rodzinnych. Jednego roku, namówiony przez ciocię, pojechałem do Wiela by się sprawdzić jako gawędziarz. Nikt z mojej rodziny nie gwarzył, oprócz wspomnianej cioci, która ma większe doświadczenie ode mnie, jeśli chodzi o udział w Turnieju Gawędziarzy we Wielu.

PB: Po raz który uczestniczy Pan w Turnieju Gawędziarzy Kaszub i Kociewia? Która jest to Pana wygrana w tej imprezie?

Janusz Pryczkowski: W tym roku uczestniczyłem po raz czwarty i również po raz czwarty zdobyłem podium na tym Turnieju. Trzy razy zdobywałem Główną Nagrodę w danej kategorii, w tym roku II miejsce.

PB: Jest Pan osobą młodą. Niespełna dwudziestoletnią. Zauważyłem już po kilku edycjach Turnieju Gawędziarzy Kaszub i Kociewia, że uczestnikami konkursu są dzieci albo ludzie po pięćdziesiątce. Dlaczego według Pana w konkursie nie bierze udziału młodzież w wieku 16-25 lat? 

Janusz Pryczkowski: Wydaje mi się, że młodzi ludzie wstydzą się mówić po kaszubsku. Jako argument mogę podać właśnie to, że starsi, którzy na co dzień posługują się kaszubszczyzną, nie mają żadnych oporów by występować w Turnieju, a dzieci natomiast nie widzą powodów by wstydzić się języka kaszubskiego. Natomiast u młodzieży w moim wieku zauważyć można, że z niechęcią posługują się tym językiem, a w ogóle w swoim środowisku. Jest to oczywiście absurdalny powód, ale spekulując, uważam to za główny powód. No i niektórzy po prostu nie mają żyłki do gwarzenia.

PB: Proszę w kilku słowach spróbować zachęcić naszych czytelników, że warto gawędzić.

Janusz Pryczkowski: Dzięki temu można wywołać uśmiechy na wielu twarzach i wydaje mi się, że jest to najlepsze wynagrodzenie, jakie może przynieść gwarzenie. Poza tym, oprócz wielewskiego Turnieju, gawędziarz może dostać zaproszenie, by zaprezentował swoją gawędę gdzie indziej. Dzięki temu można poznać wielu ciekawych ludzi, np. Józefa Roszmana, który jest mistrzem w tym fachu. Na Turnieju można również otrzymać nagrodę pieniężną za swoją gawędę.

PB: Dziękujemy za wywiad. Życzymy wielu sukcesów na niwie regionalnej i nie tylko.


Janusz Pryczkowski: Dziękuję również.
 

Fotoreportaż z XXXVIII Turnieju Gawędziarzy Kaszub i Kociewia














 









Autorem zdjęć jest Piotr Bruski.

wtorek, 11 sierpnia 2015

 Turyści ciekawi...

     Zgadnijcie Drodzy Czytelnicy o co najczęściej pytają mnie pracownika Centrum Informacji Turystycznej turyści? Pierwsze pytanie to co można zwiedzić w Gminie Karsin? Pytanie jak najbardziej oczywiste. Wszakże taki właśnie jest cel każdego turysty - zobaczyć coś. Drugie pytanie i nie mniej pewne jak poprzednie to gdzie można zjeść? Co można zjeść? Czy serwowane są tutaj dania typowo regionalne, kaszubskie? Które z serwowanych potraw Pan poleca? Sokrates powiedział kiedyś "Człowiek nie żyje, aby jeść, ale je, aby żyć". Święte słowa! Chociaż nie zawsze tak jest bo często brak nam umiaru. Jednak czasami  wakacje od przeróżnych diet są jak najbardziej wskazane. Ostatnie z pytań i o nim dzisiaj trochę więcej to gdzie można skorzystać z toalety? Zwłaszcza to pytanie dotyczy najbliższego otoczenia infrastruktury turystycznej nad Jeziorem Wielewskim. Toaleta rzecz jasna to miejsce, które zna każdy. Przecież to jedna z potrzeb fizjologicznych człowieka. Jednak niewiadomą jest gdzie można z niej skorzystać nad Jeziorem Wielewskim. Mylnie turyści odwiedzają miejscowe Centrum Informacji Turystycznej szukając toalet. W CIT znajdziecie wszystkie potrzebne informacje o Gminie Karsin. Toalety natomiast znajdują się w budynku zaplecza ratowników. Otwarte są codziennie od 10 do 20 i co najważniejsze korzystać z nich można bezpłatnie. Najlepiej pokazuje co i gdzie się znajduje poniższy zrzut ekranu z zdjęciem satelitarnym pochodzącym z google maps a ukazującym infrastrukturę turystyczną w Wielu. /PB/

Zdjęcie pochodzi z strony maps.google.pl



środa, 5 sierpnia 2015

"Warto wiedzieć" (3)

        Czy wiecie, że na terenie Wdzydzkiego Parku Krajobrazowego pośród kaszubskich lasów powstały osiedla kaszubskie o podobnie brzmiącej nazwie? Mam na myśli Joniny Wielkie i Małe. Poprzez osady prowadzą kaszubskie ścieżki rowerowe licząca 21 km "Pętla Przytarnia" czy dłuższa ze ścieżek "Dookoła Jezior Wdzydzkich". Jednak problem tkwi w rozróżnieniu które Joniny to te Małe a które te Wielkie? Jedne i drugie bywają nazywane dwojako. Dostępne na rynku wydawniczym mapy turystyczne stosują różną nomenklaturę.  Za zgodą wydawnictw publikuje fragmenty map aby pokazać różnicę w nazewnictwie osad.

Mapa Wdzydzkiego Parku Krajobrazowego Studio Plan
Mapa Wdzydzkiego Parku Krajobrazowego

Sytuacja ma się podobnie w przypadku tablic z nazwami miejscowości po polsku i kaszubsku, które od prawie roku są dostępne w Gminie Karsin. Według nich Joniny Wielkie położone są nad jeziorem Zmarłym. Natomiast Joniny Małe nad Kaszubskim Morzem (Jeziorem Wdzydzkim).
Podwójne kaszubskie nazewnictwo (fot. PB)
       Warto postawić sobie w tej sytuacji ponownie pytanie które Joniny są rzeczywiście Wielkimi a które Małymi? Okazać się może, że skoro w osadzie nad Jeziorem Zmarłym jest więcej domów mieszkalnych to te Joniny są wielkimi. Jesteśmy w błędzie! Otóż odpowiedzi trzeba szukać u osób starszych.To oni dla nas są "żywą historią" oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Joniny Wielkie nad Kaszubskim Morzem były nazywane tak ze względu na mieszkającego tam dawniej dużego gospodarza (z kaszubskiego gbura). Był on bardzo bogaty. Inny natomiast gospodarz z Jonin nad Zmarłym był po prostu biedniejszy stąd Joniny Małe.

Joniny Małe

Łąki w Joninach Małych

         Nie jest błędem zastosowanie podwójnego nazewnictwa dla obojga osad. Jednak osobiście proponuje pamiętać o nazwach rzeczywistych. Tych, które mają swoje źródło w historii a ją tworzyli dawni mieszkańcy Jonin.
      Na zakończenie jeszcze jedna ciekawostka. Czy wiecie, że z położonym w Joninach Małych Jeziorem Zmarłym związana jest pewna legenda? Jak głosi legenda jezioro Zmarłe było miejscem pochówku ogromnej rzeszy ludzi (mieszkańców Przytarni i okolic), których zaatakowała śmiertelna choroba dziesiątkująca setki ofiar. Stąd dzisiaj wzięła się jego nazwa – Zmarłe. Dzisiaj jezioro stanowi własność prywatną jednego z polskich posłów pochodzącego z Pomorza.

Jezioro Zmarłe (fot. PB)
Jezioro Zmarłe. W tle widoczne Joniny Wielkie

       Stojąca w centrum wsi Przytarnia figura św. Jana Nepomucena jest podziękowaniem  za uratowanie części mieszkańców od lokalnej "dżumy". Ktoś zapyta czy rzeczywiście tyle ludzkich istnień zabrała choroba? Nie znamy dokładnie historii Jonin Małych i Jeziora Zmarłego. Jednak w każdej legendzie jest nutka prawdy.
       Mi osobiście nie pozostaje nic innego jak zachęcić Was do odwiedzenia położonych pośród lasów Wdzydzkiego Parku Krajobrazowego Jonin - Wielkich i Małych. Chociażby przy okazji przemierzania leśnych dróg rowerem. /PB/